Z kalendarza sprzed kilku lat wypadł wycięty artykuł o tym jak się wyświechtują słowa, fragment jest taki: “nadprodukcja słów wiąże się z zanikiem ich sensu i siły oddziaływania.”
Analogicznie z nadprodukcją innych nie-niezbędności: ciast, sukienek, telefonów, młotków, a zapewne też informacji.
Przeskakuję. Do niedzielnego wieczoru 18.maja 2008. Otwieram trzy portale internetowe, jakie mi przychodzą do głowy: wp, onet, tlen. Klikam WIADOMOŚCI i szukam dzisiejszych informacji o Birmie. Laptop Ziobry-wciąż bez sensacji. Do czego przyznał się premier-quiz. Wałęsa podejrzewa IPN. Isis Gee dowodzi, że nie jest transseksualistą-whoever. I Niemcy uzależnieni od pomocy społecznej-czymś trzeba ucieszyć naród przed poniedziałkiem.
W Chinach potwierdzono śmierć (…) tysięcy osób.
Podstrona WIADOMOŚCI żadnego z tych portali nie zawiera nawet cienia info o tym co potwierdzono lub wręcz przeciwnie w Birmie. Ani słowa o tym, że milion dzieciaków pałęta się w deszczu bez dachu nad głową, bez wody pitnej, że cholera i inne plagi machają do nich zza drzwi, których nie ma.
Aptekarska troska o zachowanie czystości przekazu?